fbpx
#alfabetemocji Emocje Wsparcie w kryzysie

Alfabet emocji: Z jak złość

W kolejnym wpisie z cyklu #pokochajemocje zostajemy jeszcze przy literze “z”. Tydzień temu pisałam o zazdrości, a dziś czas na złość – emocja, z którą wiele osób ma problem. Dlaczego tak jest? Po co nam złość? Co się dzieje, gdy ją tłumimy lub zalewa nas zbyt gwałtownie? I wreszcie, jak ją pokochać?

Złość źle się na ogół kojarzy i wiele osób najchętniej wycięłoby ją całkowicie ze swojego życia. Łatwo wpaść bowiem w jedną ze skrajności: ciągłe tłumienie złości lub nadmierną impulsywność czy nawet agresję. Tymczasem pośrodku znajduje się wiele odcieni zdrowej, dobrej dla nas złości: irytacja – zdenerwowanie – złość – wściekłość – furia…

Do czego nam służy złość?

Zawsze podkreślam, że każda emocja to dla nas ważna i cenna informacja. O czym mówi nam złość? Jest ona naszą reakcją, gdy:

  • ktoś łamie obowiązujące normy, szkodząc Tobie lub innym ktoś krzywdzi Ciebie lub innych;
  • dostrzegasz lub doświadczasz niesprawiedliwości.

Złość daje Ci siłę i energię do działania: motywuje do interwencji, dodaje odwagi do stawiania granic i wprowadzania zmian.

Co się dzieje, gdy tłumimy złość?

Niestety, często w procesie wychowania (w domu czy w szkole) jesteśmy uczeni, że złość to uczucie bardzo źle widziane, a czasem wręcz karane. Szczególnie u dziewczynek, które słyszą, że „złość piękności szkodzi”. Efekt? Niedopuszczanie do siebie złości. Znasz to? Jeśli tak, to być może:

  • trudno Ci zauważyć złość w ciele, nazwać ją
  • trudno Ci się zorientować, co dokładnie Cię zezłościło, a co za tym idzie – jak i do kogo chciałabyś te złość wyrazić
  • nie wiesz co zrobić, czego unikać, przez co utykasz w złej dla siebie sytuacji, cała spięta, ale bez energii do działania.

Innym sposobem na nieprzeżywanie złości do innych jest obracanie jej przeciwko sobie, czyli myślenie o sobie „to moja wina”, „jestem beznadziejna/zła” i tak dalej…

Jeżeli w jakimś stopniu odnalazłaś, odnalezałeś się w tym opisie, spróbuj świadomie obserwować, zauważać swoją złość (a jeżeli jest ona w małym natężeniu – irytację). Gdy Ci się to uda, określ co lub kto ją spowodował. Nie musisz jej wyrażać, jeżeli nie masz potrzeby czy możliwości – chodzi o poczucie jej i zauważenie w sobie. Możesz też spróbować odpowiedzieć sobie na następujące pytania: w jakich sytuacjach trudno Ci czuć swoją złość? Czego się wtedy obawiasz?

Co się dzieje, gdy złość przytłacza swoim nadmiarem?

Zbyt wiele złości – zamiast dodawać energii do działania – męczy i wypala. Kiedy tak się dzieje?

  • gdy drobnostki regularnie i całkowicie wyprowadzają Cię z równowagi,
  • gdy czujesz złość i nie jesteś w stanie się zatrzymać, uspokoić, ochłonąć, tylko rozkręcasz się coraz bardziej,
  • gdy nadmiar złości i/lub impulsywne reakcje szkodzą Twoim relacjom z ludźmi.

Jakie mogą być tego powody? Przyczyny mogą być następujące:

Przez większość czasu tłumisz w sobie złość tak bardzo, że w końcu „wylewa się” ona z Ciebie gwałtownie i trudno już nad nią zapanować. Jak w zatkanej rurze pod coraz większym ciśnieniem – gdy w końcu coś pęknie i woda się wydostanie, wystrzeli w górę z ogromną siłą.

Z różnych powodów nauczyłaś, nauczyłeś się, że w życiu trzeba być „twardą/twardym”, walczyć o swoje, ostro stawiać granice i nie pokazywać swojej miękkiej, delikatnej części (wrażliwości, potrzeby bliskości, smutku, lęku…). W pierwszym wypadku, możesz popracować nad dopuszczeniem złości do siebie wcześniej, gdy jest dużo mniejsza i łatwiej ją konstruktywnie wyrazić. W drugim możesz zastanowić się, przed czym tak się bronisz? Co się stanie, jeżeli pokażesz swoją „miękką” cześć?

Oczywiście każdemu zdarza się czasem zezłościć tak, że na chwilę nasze życie zamienia się w scenę rodem z filmów Quentina Tarantino. To normalne – ważne, żeby nie działo się to za często, nie utrudniało Ci życia i relacji z innymi.

Jak pokochać złość?⠀

  1. Przestań traktować złość jak „negatywne” uczucie – to dzięki niej wiesz, kiedy ktoś przekracza granice, robi krzywdę, jest niesprawiedliwy. To dzięki złości możesz chronić siebie i innych: stawiać granice, reagować, zmieniać to, na co nie masz zgody. Pamiętaj, złość jest często wyrazem tego, że ktoś/coś jest dla Ciebie ważny! Gdyby Ci nie zależało, to nie czułabyś aż takich emocji, prawda? Dlatego dobrze wyrażona złość może zbliżaćdo siebie. Wtedy łatwo poczuć, że relacja się oczyściła – jak powietrze po burzy.⠀
  1. Oddziel odczuwaniezłości od jej wyrażania. Wiele osób boi się siły swojej złości; wyobrażają sobie, że uwolniona, zmiecie wszystko i wszystkich po drodze. Wolą więc tłumić ją w sobie, próbują kontrolować, a w efekcie… w końcu wybuchają w najmniej oczekiwanym momencie. Pamiętaj, gdy jesteś świadoma, świadomy swojej złości – wiesz na kogo, za co i jak bardzo jesteś zła, zły – możesz zdecydować czy i jakzareagujesz. Nie chcesz wyrażać swojej złości, wolisz ochłonąć, sytuacja tego wymaga? W porządku – ważne, żebyś Ty wiedziała, wiedział, co przeżywasz i dlaczego. Dzięki temu złość w końcu opadnie i nie będziesz nosić jej w sobie. Ponieważ w wielu sytuacjach nie możemy sobie pozwolić na wyrażanie złości, dobrze jest mieć swoje sprawdzone sposoby na ochłonięcie.⠀⠀⠀⠀⠀
  1. Gdy postanawiasz mówić o swojej złości, używaj komunikatu ja. Co to znaczy? Mów o sobie, swoich uczuciach. Nie oceniaj i nie oskarżaj. Jeżeli druga strona również zastosuje się do tych zasad (możesz ją o to poprosić!), da się wyrazić złość bez agresji i nakręcania konfliktu. Na przykład: zamiast „zawsze źle się o mnie wypowiadasz, jesteś krytyczna i chamska!” powiedz: „wkurzyłam się, gdy powiedziałaś mi rano, że okropnie wyglądam! Poczułam, że mnie krytykujesz, czemu to zrobiłaś?!” Komunikat ja sprzyja dialogowi (szczególnie, gdy zapytamy o intencje drugiej osoby).

 

Jeżeli masz jakieś doświadczenia w radzeniu sobie ze złością i masz ochotę się nimi podzielić – koniecznie daj znać w komentarzach lub (jeśli to dla Ciebie zbyt osobiste) napisz do mnie wiadomość. 

***

Do tej pory w ramach cyklu #alfabetemocji ukazały się artykuły o smutkuradości i zazdrości. W każdy wtorek znajdziesz na blogu nowy tekst na temat kolejnej emocji.

Może Ci się spodobać

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Kai
    17 marca 2020 at 22:34

    Jeszcze kilka miesięcy temu wybuchalam ogromną agresją… I nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Ranilam moich bliskich. Zgłosiłam się do psychologa i już na 2 spotkaniu pani psycholog powiedziała coś co było jak piorun z nieba (całkiem oczywiste dla każdego, ale ja jakimś cudem wymazałam to z pamięci): w życiu tak czy siak będą momenty kiedy się zezłoszczę, nie można sobie zabronić na zawsze się wkurzać. Kiedy tylko do mnie to dotarło, poczułam jakbym odkryła Amerykę. Następny miesiąc ani razu nie wybuchalam agresją. Coś tam mnie wkurzyło ale tak…zdrowo na chwilę i już.. żadnych scen, krzyków i agresji nie bylo. Uświadomiłam sobie że sobie zabranaialam złości i jak się pojawiała to tylko się nakrecalam bardziej…niby nic a wielkie odkrycie.

    • Odpowiedz
      Marta Mizera
      25 marca 2020 at 15:35

      Dziękuję Ci bardzo za ten komentarz, bo Twoja historia świetnie pokazuje, że przyzwolenie sobie na emocje, ich świadome przeżycie często okazuje się potężnym narzędziem do zmiany! Super, że zgłosiłaś się do psychologa i sięgnęłaś po pomoc – zadbałaś o siebie, nie zostawiłaś się z problemem sama. Cieszę się bardzo, ze wizyty u psychologa okazały się tak pomocne, to mnie utwierdza w przekonaniu, że psychoedukacja i praca w tym zawodzie mają głęboki sens. 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz