Dlaczego bierzesz na siebie zbyt dużo?

Kategoria: Emocje / Relacje
AUTORKA: Marta Mizera

Założę się, że znasz baśń o Kopciuszku. Ciekawa jestem, czy ją lubisz? Bardzo możliwe, w końcu to historia o biednej dziewczynie, która straciła w życiu wszystko to, co kochała, ale umiała nadal pozostać dobra, łagodna i optymistyczna.

Mam jednak z tą opowieścią duży problem, bo oprócz tego przesłania, które opisałam powyżej, baśń o Kopciuszku zawiera w sobie bardzo niebezpieczne, moim zdaniem, przesłanie: jeśli będziesz ciężko pracować i bez mrugnięcia okiem znosić wszystkie krzywdy oraz wyręczać innych w ich obowiązkach, czeka Cię nagroda. Pewnego dnia, do Twoich drzwi zapuka książę ze szklanym pantofelkiem, który uratuje Cię ze szponów złej macochy, zabierze do swojego pałacu i uczyni szczęśliwą po kres Twych dni.

I to przesłanie jest jednym z powodów, dla których bierzesz na siebie zbyt dużo: nieświadomie liczysz, że jeśli zrobisz trochę więcej, wytrzymasz jeszcze dłużej, spotka Cię za to zasłużona nagroda. A co, jeśli tak się nie stanie (a zazwyczaj tak jest, niestety)?

Ten scenariusz jest mniej bajkowy, bo po latach brania na siebie zbyt dużo można skończyć z ogromem frustracji, niewyrażonej złości, cichych pretensji, rozżalenia, smutku czy nawet przygnębienia. Nie wspominając o bólu kręgosłupa czy sypiącym się zdrowiu…

Dlaczego bierzesz na siebie zbyt dużo?

Owo nieświadome przekonanie, że trzeba ciężko pracować, a wtedy miłość i szczęście przyjdą same, nie bierze się znikąd. Bardzo często ma ono swoje źródło dzieciństwie, a dokładniej w sytuacji, gdy dziewczynka pełniła w rodzinie rolę opiekunki, ratowniczki czy „ogarniaczki” rzeczywistości. Powody bywają przeróżne – nieobecny rodzic lub rodzice (z powodu dużej ilości pracy czy rozwodu), ciężka choroba (w której trzeba się rodzicem zajmować i dziecko jest w to angażowane), uzależnienia (prowadzące do tego, że dziecko „ogarnia” rodzica – pomaga w dopełnianiu dorosłych obowiązków, zbiera z podłogi, robi kawę, zajmuje się rodzeństwem itp.). Taką sytuację odwrócenia ról w rodzinie nazywamy w psychologii parentyfikacją. Co ciekawe, może ona być instrumentalna (dziecko wykonuje konkretne zadania czy obowiązki należące do rodzica) lub emocjonalna (bardziej subtelna odmiana parentyfikacji polegająca na obarczaniu dziecka emocjami rodzica, np. narzekanie na ojca dziecka, skarżenie się na temat zdrady czy romansów, zwierzanie się dziecku, oczekiwanie wsparcia emocjonalnego).

Z doświadczenia parentyfikacji kształtują się nastepujące (nieświadome i automatyczne) przekonania:

  • Zasługujesz na uwagę / zainteresowanie / troskę innych tylko wtedy, kiedy jesteś pomocna i/lub ciężko na to zapracujesz.
  • Jeżeli Ty czymś się nie zajmiesz, nie dopilnujesz, wydarzy się katastrofa. Racjonalnie wiesz, że nie, ale emocjonalnie tego właśnie się spodziewasz. Nic dziwnego, jeśli wcześniej w życiu doświadczyłaś sytuacji, w których dla Ciebie jako dziecka naprawdę wydarzało się coś przestraszającego, trudnego czy wręcz katastroficznego, jeśli nie byłaś czujna.
  • Cały czas musisz być zajęta, efektywna i skuteczna. Odpoczynek automatycznie kojarzy Ci się z lenistwem, odpuszczaniem sobie, stratą czasu albo czymś nieodpowiednim.
  • Masz poczucie, że jesteś za wszystkich odpowiedzialna – jest ono tak automatyczne, że niemal go nie zauważasz. Ale ten wewnętrzny przymus zajmowania się innymi jest bardzo wyraźny i podpowiada Ci, że to Ty odpowiadasz za to, czy ktoś w Twoim otoczeniu dobrze się czuje czy bawi, czy rozwiąże swój problem, czy zaspokoi swoje potrzeby…

Zorientowanie się, dlaczego bierzesz na siebie zbyt dużo nie rozwiąże samo w sobie tego problemu, ale może być bardzo pomocne.

Jeśli jesteś świadoma, skąd bierze się Twoja tendencja, z jakiego swojego kawałka reagujesz na rzeczywistość (np. rzucając się na pomoc komuś, kto jej od Ciebie nie potrzebuje i o nią nie prosił) – tworzysz przestrzeń do zmiany. Możesz bowiem zadać sobie wtedy pytania:

  • Czy nie reaguję z automatu, jak kiedyś, w przeszłości?
  • Po co to robię?
  • Dla kogo?
  • Czy moja reakcja wynika z tego, co się dzieje w rzeczywistości, czy z moich obaw zbudowanych na bazie złych doświadczeń z przeszłości?

Powody brania na siebie zbyt wiele mogą być oczywiście inne. Oprócz parentyfikacji wymieniłabym:

  • Chęć udowodnienia innym, że dasz radę (tu z kolei nieprzepracowanym tematem z przeszłości może być chęć zdobycia uwagi rodzica lub jego akceptacji, szczególnie jeśli otrzymywało się ją za konkretne działania czy osiągnięcia).
  • Iluzja, że nie masz ograniczeń i możesz wszystko – to tylko kwestia dobrej organizacji i chęci. Tę iluzję trzeba pożegnać, bo mamy swoje ograniczenia, choćby czasowe. (Niestety, w dzisiejszym świecie, który to przekonanie bardzo promuje, pożegnanie tej iluzji może być bardzo trudne.)
  • Nieświadoma ucieczka od emocji oraz napięcia i lęku które im towarzyszą (działanie, poczucie sprawczości i kontroli, które dają kolejne odhaczone zadania czy osiągnięcia pomagają poczuć się pewniej, spokojniej i rozładować stres).

Na koniec – najważniejsze.

Jeżeli czytając ten tekst odnalazłaś się w którymś z tych opisów, pamiętaj, żeby się za to nie oceniać! Zobaczenie tego, z czym masz kłopot, z czym Ci jest trudno, co się w ogóle dzieje jest pierwszym i najważniejszym krokiem do zmiany. Często tym najtrudniejszym… Dlatego zostaw proszę wewnętrznego krytyka za drzwiami i powiedz sobie czule:

Zrozumiałam właśnie coś bardzo ważnego i dziękuję sobie za to. Jestem z siebie dumna i nawet jeśli jest mi teraz trudno, czuje do siebie wdzięczność za to, że mam odwagę mierzyć się z tym i dzięki temu się zmieniać.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się na mój newsletter i otrzymuj moje felietony raz w tygodniu prosto do Twojej skrzynki!

Dołącz do dyskusji

2 komentarze

  1. Garus Kornelia

    Wielkie dzieki za te slowa,ktore mi podalas na talerzu. Ja juz jestem twoja fenka. Dzieki…..

    POZDRAWIAM, Kornelia

    Odpowiedz
    • Marta Mizera

      Cała przyjemność po mojej stronie, Kornelia! Cieszę się, że jesteś i korzystasz. Pozdrawiam ciepło! Marta

      Odpowiedz
Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej inspirujących artykułów

Czy toksyczny partner to narcyz?

Czy toksyczny partner to narcyz?

W ostatnich latach narcyzm stał się obiektem ogromnego zainteresowania literatury pop-psychologicznej. I chociaż jestem wielką zwolenniczką popularyzowania wiedzy psychologicznej – sama zresztą robię to tutaj na blogu, w mediach społecznościowych czy w moich kursach –...

czytaj dalej
Sekrety rozmowy, która naprawdę zbliża.

Sekrety rozmowy, która naprawdę zbliża.

Nie każda rozmowa zbliża nas do siebie w związku. I to jest okej, bo w życiu czasem nie ma po prostu na to przestrzeni: trzeba coś ustalić, zorganizować, ogarnąć dom, pracę i znaleźć chociaż trochę wolnego czasu. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy wszystkie rozmowy...

czytaj dalej