Tym wpisem rozpoczynam cykl #alfabetemocji. W każdy wtorek znajdziesz na blogu nowy wpis i odpowiedzi na pytania: po co nam dana emocja? Co się dzieje, gdy ją tłumimy? Co, gdy jest jej za dużo lub za mało? Jak ją pokochać?

W mojej pracy często widzę, jak ogromną szkodę wyrządza dzielenie emocji na dobre i złe. Do tych ostatnich wiele osób zalicza smutek, jako przejaw słabości i rozczulania się nad sobą. Próbują więc go stłumić i myśleć pozytywnie. Mówią więc sobie (lub słyszą od innych): „weź się w garść”, „ogarnij się”, „zrób coś pożytecznego, to Ci przejdzie”…? Jeżeli jesteś jedną z tych osób, mam dla Ciebie złą wiadomość. Gdy unikasz smutku, pozbawiasz się tym samym czegoś bardzo ważnego.

Rozmawiałam kiedyś z B., fantastyczną, piękną dziewczyną o smutnych oczach. B. była wtedy po rozstaniu z wieloletnim partnerem. Wiedziała, że podjęła dobrą decyzję. Wiedziała, że to nie był facet dla niej. Martwiła się, ale nie rozstaniem, tylko… odczuwanym smutkiem.

– To nienormalne, że jak tak to ciągle przeżywam. – mówi B. – Nie mogę się ogarnąć!

– Dlaczego nienormalne? – pytam.

– Za dużo płaczę.

Po co nam smutek?

Wiele osób ucieka od smutku, a rzeczywistość, w której żyjemy nie sprzyja jego przeżywaniu. W przeciwieństwie do złości, smutek nie doda Ci energii, nie zmobilizuje do działania, tylko zatrzyma, skieruje Twoją uwagę DO WEWNĄTRZ. Dzięki smutkowi jesteś bardziej skłonna do refleksji. Zwalniasz zatrzymujesz się, na chwilę wycofujesz z pędu codzienności. 

Dzięki smutkowi zastanawiasz się nad ważnymi dla Ciebie – i często trudnymi – sprawami. Dokonujesz bilansu, ważysz decyzje, zadajesz sobie pytania. W przeciwieństwie do innych emocji, smutek nie odbiera logicznego myślenia, a wręcz POMAGA realistycznie ocenić rzeczywistość. 

Co się dzieje, gdy tłumisz smutek?

Ostatnio przeczytałam, że smutek to jedna z najinteligentniejszych emocji (powiedział to Bartłomiej Dobroczyński w świetnej książce Agnieszki Jucewicz o emocjach pt. „Czując” – bardzo Ci ją polecam!). Jeżeli się od smutku odcinasz, zasypujesz go kolejnymi zadaniami, natychmiast zagłuszasz przyjemnościami, odwracasz od niego swoją uwagę – pozbawiasz się tego cennego zatrzymania się w codziennym pośpiechu. 

A takie zatrzymanie się sprawia, że:

  • orientujesz się, co i dlaczego jest (lub było, jeśli to utraciłaś) ważne, 
  • spokojnie i realistycznie oceniasz rzeczywistość,
  • masz możliwość zająć się, zaopiekować sobą (chociaż często takie pochylenie się nad sobą jest dużo trudniejsze niż powiedzenie sobie „weź się w garść”),
  • jeżeli oglądasz film lub czytasz książkę i doświadczasz smutku, masz przestrzeń, żeby pomyśleć o sprawach, którymi pewnie zazwyczaj nie zaprzątasz sobie głowy.

Kiedy smutek szkodzi?

Po czym to rozpoznać? 

  • Gdy czujesz bardzo dużo smutku, a nie wiesz, z jakiego powodu (bo np. w żałobie jest oczywiście naturalny),
  • Gdy z powodu smutku stopniowo coraz bardziej odsuwasz się od ludzi i stopniowo od nich izolujesz.
  • Gdy trudno Ci się skupić na pracy,
  • Gdy nie jesteś już w stanie odczuwać przyjemności, nie cieszy Cię to, co dawniej. 

Słowem – smutku jest za dużo, gdy zaczyna przeszkadzać TOBIE, gdy TY uznasz, że utrudnia Ci codzienne funkcjonowanie. W tym wypadku zewnętrzne kryteria nie powinny mieć większego znaczenia – są one bardzo umowne.

Wiele osób pyta, jak rozpoznać różnicę między smutkiem a depresją. Otóż sam smutek nie odbiera sprawności w codziennym myśleniu, funkcjonowaniu, a nawet docenianiu niektórych przyjemności. Depresja – tak. Jeżeli masz wątpliwości, możesz wypełnić prosty, powszechnie dostępny, bezpłatny test – tzw. skalę depresji Becka. Pomaga ona ustalić, czy powinnaś się udać do specjalisty (pamiętaj, że to psychiatra lub terapeuta ostatecznie stawia diagnozę!).

Jak pokochać smutek?

  1. Przestań oceniać smutek jako oznakę słabości. Smutek, jak każda z emocji, jest cenną informacją o tym, co jest dla Ciebie ważne.
  2. Smutek zatrzymuje w codziennym pędzie, ale to nie znaczy, że osłabia, raczej pokazuje, że powinnaś trochę zwolnić. Pobyć ze sobą, pomyśleć, przeżyć stratę, podjąć jakaś decyzję…  DAJ SOBIE CZAS.
  3. Gdy jesteś smutna, nie daj sobie wmówić – przez innych lub wszechobecny przymus bycia ciagle „pozytywną” – że coś jest z Tobą nie tak. Nie oceniaj się surowo, nie krytykuj, nie złość się na siebie.

ŁZY® – ulotka

(Przed użyciem nie konsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż ten lek niewłaściwie stosowany nie zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.)

Skład

Woda, niewielka ilość soli (chlorku sodu), białka, w tym substancje bakteriobójcze (liozym, defensyny).

Nie zawierają konserwantów.

Działanie

Łzy® są substancją nawilżającą, oczyszczającą i zabezpieczającą powierzchnię rogówki i spojówki oka. Działanie oczyszczające obejmuje również sferę emocjonalną, Łzy® zabezpieczają także przed niebezpiecznie wysokim stężeniem uczuć.

Wskazania do stosowania

  • krojenie cebuli
  • niekorzystne warunki atmosferyczne
  • ból
  • emocje: smutek, wzruszenie, bezsilność, złość, ulga, szczęście, śmiech etc.

Dawkowanie

Do tej pory nie ustalono uniwersalnej dawki optymalnej. Różni się ona w zależności od zapotrzebowania i indywidualnej tolerancji na Łzy®.

Do tej pory nie stwierdzono przypadku przedawkowania Łez®.

Przeciwwskazania

Niektóre sytuacje społeczne (stwierdzono różnice międzykulturowe).

Działania niepożądane

Zaczerwienienie oczu, katar, zamglenie pola widzenia.

Trudne do przewidzenia reakcje otoczenia (stwierdzono różnice międzykulturowe).

 

Nie ignoruj „złych” emocji. Pozwól im po prostu przez nas przepłynąć. Emocje przychodzą i odchodzą, pod warunkiem, że nie zatrzymujesz ich siłą w środku. Nieważne, że przez chwilę nie wpisujesz się w ogólne „pozytywne myślenie”. Nieważne, że innym może być z Twoim smutkiem niewygodnie. Wszystkie emocje są nam potrzebne i każda z nich wymaga przestrzeni. Zrób więc miejsce na swój smutek, przetrwaj nawałnicę, a potem ciesz się spokojem i radością. A Łzy® odłóż do domowej apteczki. Do następnego razu.