W trakcie mojego cyklu #wystarczającodobreświęta poprosiliście mnie, żebym napisała, jak stawiać granice. Zbliżający się wraz z Bożym Narodzeniem czas spotkań z bliskimi może wiele osób napawać różnymi obawami: czy uda się pobyć ze sobą bez konieczności odpowiadania na niezręczne pytania? Czy będę skazany/skazana na kolejny konflikt? Czy zostanę przyjęta/przyjęty taka/taki, jaka/jaki jestem, bez krytyki, wyśmiewania, podważania moich życiowych wyborów?

Niestety, nie zawsze jest to możliwe. Nie możesz zmienić innych. Ale masz za to realny wpływ na Twoje reakcje, a to może pociągnąć za sobą zmianę zachowania bliskich. Jak więc skutecznie i nieagresywnie stawiać granice?

Po pierwsze, żeby w ogóle być w stanie to zrobić, musisz być w kontakcie ze swoimi uczuciami. Emocją, która pomaga zauważyć, że ktoś przekracza Twoją granicę, jest złość. Ma ona oczywiście wiele odcieni, w zależności od intensywności może wahać się od irytacji, przez zniecierpliwienie, złość, wściekłość, aż po furię. Czym wcześniej ją wyłapiesz, tym łatwiej Ci będzie zapanować nad własną złością i zareagować w sposób konstruktywny. Natomiast gdy złość urośnie do większych rozmiarów, nasz mózg zalewają emocje na tyle silne, że rozsądna kora czołowa w naszym mózgu (odpowiedzialna między innymi za hamowanie impulsów i przewidywanie konsekwencji w przyszłości) chwilowo się wyłącza. Wtedy najlepiej najpierw ochłonąć (np. uciąć/zmienić temat, odwrócić swoją uwagę, wyjść na chwilę z pomieszczenia), a potem zareagować z większym spokojem.

Po drugie, gdy dzięki swojej złości poczujesz, że ktoś przekroczył właśnie Twoją granicę (nietaktownym pytaniem, zaczepnym zdaniem czy sprowokowaniem do konfliktu), zareaguj. Jak? Niestety, nie podam Ci uniwersalnej recepty, bo Twoja reakcja zależy od kontekstu: Twojej osobowości, relacji z innymi, konkretnej sytuacji. Mogę za to podpowiedzieć Ci kilka rzeczy, które mogą okazać się pomocne:

  • Pamiętaj, żeby mówić o sobie. Oczywiście, to od Ciebie zależy, na ile chcesz siebie odsłaniać (gdy nie masz w relacji poczucia bezpieczeństwa, trudno pokazywać swoją wrażliwość). Możesz po prostu powiedzieć, czego sobie nie życzysz, na co nie będziesz reagować. Jeśli chcesz, możesz dodać, dlaczego: co czujesz, gdy tak się dzieje, jak Ty to odbierasz. Taki komunikat od „ja” pomaga nie wpaść w obwinianie i oskarżanie drugiej osoby, a co za tym idzie – w spirale konfliktu.
  • Jeżeli spokojne, rzeczowe postawienie granicy i przedstawienie Twoich uczuć/perspektywy nie przynosi efektu (np. ktoś nadal krzyczy, dalej zadaje niechciane przez Ciebie pytanie itp.), chroń siebie. Nie musisz znosić i wytrzymywać tego, co Ci szkodzi. Poprzez chronienie siebie mam na myśli skuteczny unik – zmianę tematu, obrócenie czegoś w żart, zajęcie się czymś innym, wyjście z pokoju czy domu.

Po trzecie, poszukaj wsparcia. Często podczas spotkań rodzinnych, gdy dzieje się coś nieprzyjemnego, ktoś inny próbuje załagodzić sytuację, pomóc – warto z tego skorzystać, jeżeli wiesz, że to Ci pomoże.

Po czwarte, zaakceptuj to, czego nie możesz zmienić oraz to, co nie jest Twoją odpowiedzialnością. Czasem próbujemy (z najlepszymi intencjami) pomóc, coś zmienić na lepsze, spełnić swoją nadzieję, że tym razem święta będą wyglądać inaczej. Jeżeli okaże się to niemożliwe, odpuść. Nie masz wpływu na to, jak Twoja siostra wychowuje swoje dziecko, że Twoja babcia wszystko krytykuje, mama nie daje sobie pomóc w kuchni, mąż kłóci się z ojcem o politykę, a brat rzuca docinkami. Pilnuj swoich granic, chroń siebie i postaraj się w tym wszystkim dostrzegać również to, co w swoich bliskich lubisz, doceniasz i kochasz.

 

Życzę Ci spokojnych, wystarczająco dobrych Świąt przeżytych w zgodzie ze sobą (i z najbliższymi)!