Co przychodzi Ci na myśl w odpowiedzi na pytanie: co czujesz? Często słyszę: „czuję dyskomfort”, „czuję się dobrze”, „jest mi źle”, „czuję się niezrozumiana” „czuję niesprawiedliwość”, „stresuję się”. Tyle tylko, że… to nie są uczucia! Jak w takim razie o nich mówić? Co w tym pomaga, a co przeszkadza? Jakie warunki muszą być spełnione, żeby móc swobodnie mówić o uczuciach? Na te pytania odpowiadam dziś w kolejnym wpisie z cyklu #alfabetemocji.

Ostatnie dni były dla większości z nas ogromnym wyzwaniem, a to dopiero początek. Pandemia koronawirusa i akcja #zostańwdomu sprawiły, że spędzamy z najbliższymi dużo więcej czasu niż zwykle, często w czterech ścianach domu. Jeszcze większym wyzwaniem jest bycie w izolacji od innych i możliwość rozmowy wyłącznie online. Biorąc pod uwagę niepokój i frustrację związane z obecną sytuacją epidemiologiczną, bezsilność oraz niepewność jutra, umiejętność wyrażania swoich uczuć może okazać się jeszcze ważniejsza niż zwykle.

Dlaczego mówienie o uczuciach bywa bardzo trudne?

Po pierwsze, często nie uczy się dzieci rozpoznawania i nazywania uczuć, nie pokazuje się im, jak sobie z nimi dobrze radzić. Z tego, co obserwuję, ta tendencja na szczęście się zmienia i rodzice coraz częściej zwracają na ten aspekt uwagę. Powstaje też coraz więcej świetnych książek dla dzieci lub filmów animowanych o emocjach (mój ulubiony to „W głowie się nie mieści”, ale chętnie poznam też Twoje rekomendacje!). W przedszkolach i szkołach nie ma zajęć psychoedukacyjnych w tym temacie (chyba że jakaś placówka sama się o to postara i np. zorganizuje dla dzieci czy młodzieży dodatkowe warsztaty). Nic więc dziwnego, że dziecku – a potem dorosłemu – trudno znaleźć odpowiednie słowa, żeby opisać, co czuje.

Innym powodem trudności w wyrażaniu uczuć jest lęk związany z nieświadomym przekonaniem, że lepiej nie przeżywać silnych emocji. Różne myśli i skojarzenia mogą stać za tym przekonaniem, na przykład: „gdy przeżywam silne uczucie, mogę zostać odrzucony/odrzucona”, „gdy czuję złość/smutek/lęk, druga osoba negatywnie mnie oceni/pomyśli o mnie…”. Takie przekonania powstają w wyniku wcześniejszych doświadczeń i relacji z ważnymi osobami, kiedy odczuwanie i wyrażanie uczuć było źle widziane (lub wręcz karane) albo w jakiś inny sposób wpływało na relacje. Przykład: Ania ma problem z wyrażaniem złości, ponieważ za każdym razem, gdy okazywała choćby najmniejszą irytację, jej matka obrażała się na wiele dni. Paweł natomiast nie dopuszcza do siebie smutku, bo całe życie słyszał, że jest beksą i że faceci nie płaczą. I tak dalej, i tak dalej…

Słowa – przykrywki

Czy masz wrażenie, że mówisz innym, jak się czujesz, a oni Cię nie rozumieją? Jeśli tak, sprawdź, czy nie używasz ogólników. Nazywam je „słowami – przykrywkami”, bo sprawiają wrażenie jasnego komunikatu, ale w gruncie rzeczy nie opisują konkretnych uczuć. Są natomiast dość popularne i sprawiają, że możemy nieświadomie przysłaniać nimi nasze emocje.

Oto przykładowe porównanie słów-przykrywek z uczuciami, które mogą one opisywać:

słowo – przykrywka

przykładowe uczucie

stresuję się boję się / czuję lęk
czuję dyskomfort jestem poirytowana / złości mnie …. / boję się / jest mi smutno
czuję się niezrozumiana boję się odrzucenia / jestem zły
czuję się dobrze cieszę się / jestem wdzięczna / czuję ulgę
czuję niesprawiedliwość / niezgodę Jestem zirytowany / jestem zła na… / wkurza mnie…

 

Jak rozmawiać o uczuciach?

Po pierwsze, musisz najpierw wiedzieć, co czujesz. Dla jednych jest to bardzo łatwe, innym przychodzi z dużą trudnością. Bywa też tak, że do jednych emocji mamy łatwiejszy dostęp niż do innych (np. bez trudu rozpoznajemy swój smutek, ale nie złość).

Przede wszystkim, zwróć uwagę na swoje ciało – jakie pojawiają się w nim doznania? Ściska Cię w klatce piersiowej i szybciej bije Ci serce? To może być lęk. Zaciska Ci się gardło i czujesz, jak szklą Ci się oczy? Pewnie jest Ci smutno. Czujesz, że robi Ci się gorąco, w nogach i rękach pojawia się nagle energia i chęć do działania? Możliwe, że się złościsz.

Pamiętaj, że ciało jest nośnikiem naszych emocji. Jeżeli masz ze swoim ciałem słaby kontakt, ignorujesz płynące z niego sygnały – może być Ci trudniej rozpoznawać swoje uczucia. Warto wtedy zastanowić się nad formą ruchu, która zwiększa uważność i kontakt z ciałem (bardzo polecam Ci jogę, moje ulubione nauczycielki, które znajdziesz na YouTubie to Basia Tworek oraz Gosia Kobus-Kwiatkowska). Możesz też zajrzeć na mój Instagram, gdzie w wyróżnionych relacjach znajdziesz nagrane przez mnie ćwiczenia – wizualizacje, a na IGTV pozycje jogi przygotowane z Alicją Suchcicką z Nieboskłonu, które mogą pomóc Ci poczuć emocje (złość, smutek, strach, radość) w ciele.

Po drugie, gdy już rozpoznasz swoje uczucia zdecyduj, czy i jak chcesz je wyrazić. Nie zawsze jest na to czas i przestrzeń. To, jak możemy okazać uczucia zależy od sytuacji – inaczej wyrazimy smutek, gdy przyjaciółka mówi nam o swojej stracie, inaczej, gdy zasmuci nas wiadomość od klienta w pracy, a jeszcze inaczej na pogrzebie. Zdarzają się też sytuacje, gdy z jakichś powodów nie możemy lub nie chcemy okazywać jakichś uczuć, jednak sama świadomość tego, co się z nami dzieje jest już bardzo ważna. Można czuć złość, ale nie wyrażać jej wprost, tylko skorzystać z informacji, jaką ta złość niesie i na przykład z czymś się nie zgodzić czy wyrazić odmienny punkt widzenia.

Jak zareagują inni?

Nie zawsze wiadomo, jak zareaguje druga osoba, gdy zdecydujesz się wyrazić swoje emocje. Musisz liczyć się z tym, że być może nie przyjmie ona Twoich uczuć lub będzie przeżywać jakieś swoje reakcje, które mogą okazać się dla Ciebie trudne (złość, lęk, smutek). Warto jednak o tym rozmawiać, pamiętając, że każdy może mieć inaczej i to jest w porządku pod warunkiem, że komunikujemy się z szacunkiem.

Mówienie o uczuciach a ocenianie

Na koniec chcę jeszcze podkreślić różnicę między wyrażaniem swoich uczuć i potrzeb a ocenianiem czy interpretowaniem czyjegoś zachowania. Mówienie o sobie to na przykład „jestem zła, że zapomniałeś o ważnej dla mnie rzeczy”, „smutno mi, gdy spędzamy ze sobą tak mało czasu”. Natomiast mówienie „czuję, że Ty robisz to i to” lub „czuję, że jesteś taka / taki” jest oceną lub interpretacją. Dodanie słowa „czuję” tego nie zmienia. Jak „wyprostować” takie komunikaty? Na przykład zamiast mówić „czuję, że mnie lekceważysz”, powiedz „gdy patrzysz w telefon podczas rozmowy [opis zachowania], mam wrażenie, że mnie lekceważysz [moja interpretacja, wrażenie, a nie stwierdzenie faktu] i to mnie irytuje [wyrażenie emocji]”.

Wiem, taki sposób porozumiewania się wcale nie jest łatwy w praktyce! Szczególnie w momencie, gdy przeżywamy silne emocje, zamknięci przymusowo w czterech ścianach przez pandemię koronawirusa… Jednak nie poddawaj się i próbuj dalej. Stawką jest jakość Twoich relacji i większy spokój wewnętrzny na myśl, że wyrażasz dokładnie to, co czujesz. Chyba warto, nie sądzisz…?