Poznajmy się trochę bliżej!

Jako psychoterapeutka nie mogę odsłaniać zbyt wielu informacji z mojego życia prywatnego (mogłoby to wpłynąć na skuteczność mojej pracy – ale to ewentualnie temat na osobny wpis), ale na szczęście nie pracuję w nurcie analitycznym i nie muszę być w tym zbyt restrykcyjna. Dlatego postanowiłam stworzyć dziś wpis trochę bardziej osobisty – 10 faktów (albo może nawet mini dziwactw) o mnie.

No dobrze, nie ma co lać wody, oto one:

1.

Urodziłam się we Francji, gdzie moi rodzice mieszkali przez jakiś czas. W związku z tym język i kultura francuska są mi bardzo bliskie. Zanim zajęłam się psychologią, skończyłam romanistykę i byłam lektorką języka francuskiego. Bardzo to lubię i do dziś jeszcze nie zrezygnowałam całkowicie z uczenia.

2.

Od zawsze ważną częścią mojego życia jest muzyka. Grałam na fortepianie i śpiewałam piosenkę aktorską, więc w szkołach muzycznych spędziłam połowę swojego życia. Wiele się w nich nauczyłam (nie tylko, jeśli chodzi o muzykę) i zawarłam tam najtrwalsze przyjaźnie.

3.

Relaksuje mnie snucie się po księgarniach i bibliotekach. Najlepiej, gdy jestem sama, akurat mam trochę wolnego czasu i mogę poprzeglądać tyle tytułów i nowości, ile dusza zapragnie. Coraz mniej jest księgarni z prawdziwego zdarzenia, moja ulubiona to Korekty przy placu Zbawiciela.

4.

Uwielbiam dobre jedzenie. Gdy podróżuję, próbowanie lokalnych przysmaków to dla mnie jedna z największych atrakcji. Lubię się delektować nawet najprostszym posiłkiem. W polskiej kulturze brakuje mi tego, co praktykują Francuzi: odpowiednio długiej przerwy obiadowej, podczas której celebruje się posiłek i nikogo nie dziwi, że nikt w tym czasie nie zajmuje się pracy czy nauką.

5.

Nie oglądam horrorów – nigdy nie rozumiałam przyjemności płynącej ze strachu.

6.

Uwielbiam jazz. Słucham go od 12-go roku życia dzięki mojemu tacie. Bez jazzu moje życie byłoby smutne. Z tą muzyką w słuchawkach nawet najbardziej ponury, listopadowy dzień robi się dla mnie od razu lepszy.

7.

Nie potrafię zapamiętać dowcipów. Minusem tej mojej przypadłości jest więc to, że nigdy nie będę sypać nimi z rękawa, ale jest też duży plus: zawsze się zaśmieję, nawet jeśli usłyszę jakiś żart kolejny raz.

8.

Nienawidzę koziego mleka. Nie jestem w stanie przełknąć czegokolwiek, co je zawiera, nawet w śladowych ilościach.

9.

Od 8 roku życia nie miałam w domu telewizora. Taką decyzję podjęli moi rodzice jeszcze w czasach, gdy nie tylko nie było to modne, ale wręcz dziwaczne. Bywały momenty, że miałam im to za złe (szczególnie, gdy cała moja klasa żyła pierwszą edycją „Idola”, a ja nie mogłam w tym uczestniczyć), ale nie było ich wiele. A dziś, z perspektywy czasu i wiedzy psychologicznej jestem im za to ogromnie wdzięczna! Gdyby nie brak telewizora, nie przeczytałabym tylu książek i nie obejrzałabym tylu filmów bez reklam i bez lektora (do tego polskiego wynalazku nie miałam okazji się przyzwyczaić, więc do dziś go nie lubię). Za to dzięki oglądaniu filmów z napisami, nigdy nie miałam problemów z nauką angielskiego.

10.

Należę do tych osób, które czytają kilka książek naraz. I niestety, nie wszystkie kończę – z braku czasu albo gdy jakaś mi się nie podoba. Wychodzę z założenia, że nie ma sensu zmuszać się na siłę do kończenia książki, która nie wnosi niczego wartościowego do mojego życia. Z kolei do moich ulubionych dzieł wracam wielokrotnie i za każdym razem odkrywam w nich coś nowego.

 

Mam nadzieję, że nie zostawisz mnie tu samej – czekam na dziesięć… no dobrze, chociaż kilka faktów o Tobie!